Fandomy
+6 głosów

"Ciągle się zastanawiam, jak możesz być bratem tego osobnika" - czyli opowieść crossover o Bellarke & Lutteo.  Co się stanie gdy te drogi się skrzyżują?

"Na dziewiętnastą masz być gotowa, jedziemy do dziadka. Ma nam jakąś ważną informację do przekazania. Bez wykrętów Valente."


Drobna szatynka stoi na środku korytarza i trzeci raz dokładnie czyta wiadomość od swojego rodzica. Zdenerwowana prycha pod nosem, po czym z dość dużą siłą popycha drzwi prowadzące na szkolne podwórko. W jednej chwili uderza w nią gorące powietrze, co sprawia, że jeszcze bardziej wyprowadzona z równowagi, gwałtownym ruchem zaciąga na swój nos okulary przeciwsłoneczne. Po dość długim czasie, dalej nie jest w stanie przyzwyczaić się do temperatur panujących w mieście aniołów. Uważa, że jest to jedyny minus przeprowadzki, którą zmuszona była odbyć trzy lata temu.


Z przymrużonymi oczami, dokładnie skanuje cały dziedziniec, co jakiś czas zatrzymując wzrok na randomowej osobie. Kilka osób siedzi przy stolikach znajdujących się po jej prawej stronie, jednak znacznie większa część uczniów korzysta z pięknej pogody i najzwyczajniej w świecie, odpoczywa na zielonej trawie, zajmującej prawie całą powierzchnię szkolnego podwórka. W całym tłumie wzrokiem wyszukuje, tak bardzo porządaną przez nią w tym momencie, blond czuprynę. Gdy udaje jej się zlokalizować miejsce pobytu jej przyjaciółki, kolejny raz cicho prycha pod nosem i żwawym krokiem rusza w jej stronę.


— Claaarke... — jęczy głośno, gdy wreszcie udaje jej się dotrzeć do dziewczyny, która zajęła miejsce pod jednym z wysokich drzew. — Nie uwierzysz... — sapie i sfrustrowana rzuca na ziemię swój plecak, po czym bez żadnego wyczucia, pada na zieloną trawę.


— Nie dowiemy się, dopóki mi nie powiesz. — Rozbawiona blondynka podnosi swoją głowę znad ekranu telefonu i bacznie przygląda się swojej przyjaciółce.


— Zanim zacznę... Nie miałaś lepszego miejsca niż obok tej bandy debili? — Szatynka pyta z wyrzutem i specjalnie podnosi swój głos, żeby osoby siedzące niedaleko mogły wszystko usłyszeć. Zdegustowana wykrzywia twarz w grymasie i palcem wskazuje na konkretną grupę osób. Blondynka jedynie wywraca oczami i gdy już otwiera usta, aby coś odpowiedzieć przerywa jej męski głos.


— A już myślałem, że ten dzień będzie taki piękny, ale na sam koniec musiałaś pojawić się ty. Stęskniłaś się? — pyta szatyn siedzący najbliżej ich. Na jego wargach gości kpiący uśmiech, a w oczach można dostrzec nutkę nienawiści i rozbawienia.


— Chyba Ci mózg przygrzało Pawianie. Radzę ci się schować zanim do końca wyparuje... — Niemal natychmiast mu odpyskowuje i również posyła mu uśmiech pełen kpiny. Gdy zauważa, że chłopak dalej nie odwrócił wzroku, wystawia w jego kierunku środkowy palec, po czym skupia uwagę na znudzonej blondynce.


— Zachowujecie się, jak dzieci... — szepcze i ponownie odkłada swój telefon, którym bawiła się w ciągu tej krótkiej wymiany zdań.


— Nieważne... — odpowiada jej dalej poddenerwowana Valente, po czym naburmuszona opiera swoją brodę na dłoni. Nieco ścisza swój głos, aby nikt nie był w stanie usłyszeć ich rozmowy. — Nici z naszych dzisiejszych planów... — wyznaje lekko zawiedzionym głosem, po czym spuszcza swój wzrok.


— Co?! To żart, prawda? Proszę, powiedz, że to żart! — Zawiedziona dziewczyna opuszcza swoje ręce i patrzy na szatynkę wręcz błagalnym wzrokiem. — Luna! Miało być tak fajnie... — Gdy nie otrzymuje żadnej odpowiedzi kontynuuje dużo bardziej zrozpaczonym głosem.


— Strasznie Cię przepraszam, Clarke! Ale zobacz... — Ciemnowłosa w jednej chwili zrywa się, aby usiąść na swoich piętach i już dużo bardziej szczęśliwa, żywo gestykuluje rękami przed twarzą blondynki. — Zaczyna się przerwa wiosenna, będziemy miały całe dwa tygodnie, aby to nadrobić! — Valente posyła jej uśmiech pełen nadziei i tym razem również spogląda na nią bałagalnym wzrokiem.


— Masz szczęście! Wybaczam Ci tylko dlatego! W innym przypadku nie byłoby tak łatwo — odpowiada jej rozbawiona Clarke i jak przystało na starszą, karcąco kiwa palcem, wzbudzając śmiech ich dwójki. Gdy Luna chcę odpowiedzieć dostrzega, że jej przyjaciółka kompletnie straciła zainteresowanie jej osobą. Na jej wargach gości lekki uśmiech, a swój szczęśliwy wzrok ma utkwiony w czymś, znajdującym się za plecami szatynki.


— Dziewczyny, idziecie? — Do ich uszu dociera niski głos należący do pewnego bruneta. Chłopak pewnym krokiem podchodzi do Amerykanki, po czym wyciąga w jej kierunku swoją dłoń. Dziewczyna bez wahania ją chwyta, a już po chwili ląduje w ramionach swojego chłopaka, przy tym głośno się śmiejąc.


— Ugh, jacy wy jesteście obrzydliwie uroczy... — sapie zirytowana Valente i niezgrabnie podnosi się z ziemi. Gdy udaje jej się wreszcie utrzymać pozycję pionową i zgarnąć z oczu niesforne kosmyki włosów, spogląda na parę stojącą przed nią i w celu podkreślenia swoich słów, wykonuje gest świadczący o tym, że zbiera się jej na wymioty. Tym samym powoduje głośny śmiech wyżej wymienionej dwójki i w gratisie dostaje jeszcze ich krótkiego buziaka. — Zaraz zwymiotuje gołąbeczki... — szepcze udając przerażenie, po czym teatralnie łapie się za swoją głowę.


— Wydaję mi się Lunitka, że ewidentnie potrzebujesz chłopaka... — Rozbawiony brunet zwraca się do Luny, co skutkuje głośnym śmiechem jego dziewczyny. Cała trójka w jednej chwili rusza w stronę wejścia do szkoły.


— Czasami jesteś taki zabawny, Bellamy. — Szatynka dość wyraźnie ironizuje, po czym teatralnie wywraca swoimi oczami, aby w tej samej chwili, sfrustrowana poprawić swój plecak na ramieniu. — Ciągle się zastanawiam, jak możesz być bratem tego osobnika. — Zdegustowana dziewczyna wskazuje ręką na grupkę osób stojącą niedaleko, w której dość wyraźnie wyróżnia się czekoladowooki szatyn, stojący na środku i przepychający się z jakimś niższym blondynem. Szatynka na ten widok wywraca oczami i znacznie przyspiesza swój krok, pozostawiając w tyle dwójkę swoich przyjaciół.


— Jasne! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zapytałeś! — Zanim drzwi się za nią zamykaj, słyszy jeszcze nad wyraz szczęśliwy głos blondynki, a już po chwili głośny śmiech ich dwójki.


×××


— Może mi ktoś w ogóle wytłumaczy, dlaczego musimy akurat dzisiaj odwiedzać dziadka?! Do tego w takich oficjalnych strojach? — Oburzona szatynka stoi oparta o jedną ze ścian windy i nerwowym ruchem poprawia swoją obcisłą spódniczkę, w którą wciągniętą ma czarną koszulę. Na samym wejściu do domu dostała polecenie, aby ubrać się elegancko. Całą drogę zastanawia się co może być, aż tak ważnego, aby wymagać od nich takiego ubioru.


— Dziecko, błagam Cię! Nie narzekaj. Ja sam duszę się w tej koszuli... — odpowiada jej równie zirytowany ojciec, który co rusz poprawia kołnierz swojej błękitnej koszuli.


— Przestańcie. Ojciec powiedział, że jest to ważna okazja i trzeba to uszanować. — Poważny głos jej apodektycznej matki, sprawia że w jednej sekundzie oboje się prostują i niezauważalnie dla kobiety, wywracają oczami. Gdy tylko winda zatrzymuje się na odpowiednim piętrze, nastolatka wychodzi z niej jako pierwsza. Do tej pory nie może uwierzyć w to, jak jej dziadek zdążył w ciągu tych kilku lat, aż tak się zaklimatyzować w tym ogromnym mieście. Mieszkanie w centrum miasta, w dość bogato urządzonym wieżowcu, do tej pory jest dla niej niemałym zaskoczeniem.


— Wcale mi się to nie podoba... — szepcze pod nosem zrezygnowana szatynka, gdy w tym samym czasie jeden z jej rodziców naciska dzwonek przy drzwiach prowadzących do apartamentu dziadka. W jednej chwili drzwi z hukiem się otwierają, a w progu można ujrzeć uśmiechniętego od ucha do ucha, mężczyznę przed sześćdziesiątką.


— Już jesteście! Jak cudownie! — Radosny głos siwego mężczyzny sprawia, że na wargi nastolatki wkrada się delikatny uśmiech. Dziadek zawsze był dla niej osobą zarażającą swoim optymizmem.


— Wchodźcie do środka, Kochani! — Z jeszcze większym entuzjazmem przepuszcza ich w drzwiach, aby po chwili ponownie stanąć przed nami.


— O co chodzi, dziadku? — Zniecierpliwiona dziewczyna pierwsza wyrywa się z pytaniem, przez co niemal natychmiast dostaje karcący wzrok od matki.


— Spokojnie, Słońce! Chciałbym Wam kogoś przedstawić — odpowiada równie szczęśliwy, co chwilę temu, po czym szybko podchodzi do swojej jedynej wnuczki. Obejmuje ją swoim ramieniem, aby w tym samym momencie pociągnąć ją za sobą. — Chodź, my pójdziemy przodem! — krzyczy, przez co jego głos roznosi się po całym korytarzu, tym samym wywołując cichy śmiech nastolatki. Cała czwórka w ciszy podąża w stronę kuchni, skąd dochodzą do nich odgłosy czyjejś krzątaniny.

— Kochanie! — Starszy mężczyzna w jednej chwili puszcza dziewczynę, aby szybkim krokiem podejść do kobiety stojącej do nich tyłem. — Goście już są — zwraca się do niej, gdy tylko staje z nią w jednej lini. Kobieta, jakby w strachu lekko podskakuje i teatralnie łapie się za serce.

— Chryste, Bruno! Chcesz żebym ci tu na zawał zeszła?! — krzyczy nieco przejętym głosem i w akcie zemsty kilkukrotnie uderza mężczyznę kuchenną ścierką, tym samym powodując głośny śmiech rodziny Valente. — O matko, przepraszam! — Wystraszona kobieta wreszcie zwraca na nich swoją uwagę, odwracając się w ich stronę i wycierając przy tym dłonie w swój fartuch. — Tak się skupiłam na tym pichceniu, że nawet nie zauważyłam, że już jesteście! — Kontynuuje przejęta, aby po chwili szybkim krokiem podejść do całej trójki. — Ale, gdzie moje maniery! Eliza Blake. Miło mi was wreszcie poznać! — przedstawia się równie pełna entuzjazmu co mężczyzna. Każdy z wyżej wymienionej trójki kulturalnie odwzajemnia uścisk dłoni, a Luna gorączkowo próbuje sobie przypomnieć, gdzie wcześniej udało jej się usłyszeć to nazwisko.

— Niestety, musimy jeszcze chwilkę poczekać, ponieważ ma do nas dołączyć jeszcze syn Elizy z rodziną. — Zabiera głos najstarszy z całego towarzystwa i pewnym krokiem podchodzi do kobiety, aby objąć ją swoim ramieniem.

— Poczekajcie w salonie, a ja dokończę ciasto! — krzyczy zestresowana kobieta, która w tej samej chwili rusza w stronę wypieku stojącego na kuchennym blacie, tym samym wywołując kolejny wybuch radości.

— Dlaczego nie powiedziałeś, że się z kimś spotykasz? — pyta pełna wyrzutów matka dziewczyny, gdy tylko udaje im się usiąść na jednej z salonowych kanap. Kolejny raz, szatynka i jej ojciec wywracają swoimi oczami niemal w tym samym czasie.

— Nie było okazji, Monico... Postanowiliśmy wam coś ogłosić, jak będziemy wszyscy razem — odpowiada jej, szczęśliwy jak nigdy, Bruno, który nie mogąc wysiedzieć w miejscu, nerwowo przechadza się po pokoju.

— Co to za różnica, mamo. Najważniejsze, że dziadek jest szczęśliwy, a to chyba widać. — Znudzona dziewczyna nawet nie patrzy na swoją matkę, tylko bawi się skrawkiem swojej spódnicy. Jak najszybciej chciałaby już znaleźć się w domu, w nadziei, że uda się jej jeszcze gdzieś wyrwać z przyjaciółką. W tej samej chwili do ich uszu dociera głośny dźwięk dzwonka.

— Ojej! Już są! Bruno, chodź ze mną. — Z kuchni wychodzi widocznie zestresowana kobieta, która w jednej sekundzie łapie swojego wybranka za rękę i ciągnie w stronę korytarza.

— Uspokój się, Kochanie. Wszystko będzie dobrze. — Udaje się jeszcze usłyszeć osobą zgromadzonym w salonie. Żadna z nich nie odzywa się do siebie słowem, dalej zaskoczeni rozwojem sytuacji. Z przedpokoju dochodzą do nich czyjeś przytłumione głosy, które z każdą sekundą są coraz bliżej. Gdy do szatynki dociera czyjś głośny śmiech szybko podnosi swoją głowę i w tej samej chwili zastyga w bezruchu.

— To jakiś pieprzony żart — szepcze, lecz na tyle słyszalnie, że każdemu udało się usłyszeć jej słowa.

— Luna! — Dziewczyna nie zwraca uwagi na karcący głos jej matki. Swój wzrok utkwiony ma w osobie stojącej w wejściu do salonu. Siedzi z otwartą buzią i dalej nie jest w stanie uwierzyć w to co się dzieje.

— Uważaj, bo Ci mucha wpadnie Valente — odzywa się wreszcie chłopak stojący w progu, po czym splata swoje ręce na wysokości klatki piersiowej i posyła nastolatce ironiczny uśmiech.

— Co? Luna jest? — do uszu zebranych dociera głos nie za wysokiej blondynki, która już po chwili wpada do salonu, ciągnąc za sobą swojego chłopaka. — Jak wspaniale! — piszczy uradowana, przy tym klaszcząc w swoje dłonie. — Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? — pyta z wyrzutem Bellamyego, po czym w dość niedelikatny sposób uderza go w ramię.

— Ała! — piszczy równie zdziwiony brunet i rozmasowuje obolałe miejsce. — Może dlatego, że sam nie wiedziałem? — pyta oburzony i morderczym wzrokiem mierzy swoją dziewczynę.

— To wy się znacie? — pyta, tym razem, zaskoczony starszy mężczyzna i chaotycznie przenosi swój wzrok z jednej osoby na drugą.

— Tak dziadku — wreszcie zabiera głos, dalej zszokowana szatynka. Nie może uwierzyć w to, że wnukami Elizy okazało się rodzeństwo tych Blakeów. — Clarke i Bellamy są moimi przyjaciółmi ze szkoły. — Kontynuuje z lekkim, wymuszonym uśmiechem, po czym w szybkim tempie zrywa się z kanapy. — Idę do toalety — mówi niemrawo i nie zwracając na nikogo uwagi, szybkim krokiem próbuje opuścić pomieszczenie.

— Zapowiada się ciekawy wieczór, Mała... — Będąc już w drzwiach, Matteo mocno chwyta jej łokieć, tym samym zatrzymując ją w miejscu i kolejny raz posyła jej kpiący uśmiech.

— Mam nadzieję, że ostatni taki. — Nastolatka cedzi przez zęby i gwałtownie wyrywa swoją rękę z uścisku szatyna. Nie odwracając się za siebie, ponownie kieruje się w stronę toalety.

— Umm, to może już usiądziemy? — pyta wsyzyskich, dalej szczęśliwa, Eliza, po czym można usłyszeć już tylko szmer cichych rozmów.

×××

Już znacznie spokojniejsza szatynka wychodzi złazienki i swoimi drżącymi dłońmi poprawia materiał białej spódniczki. Już teraz wie, że przez jednego idiotę, nie może popsuć dziadkowi tak ważnego dnia. A czynnikami wpływającymi na korzyść całej tej sytuacji, jest obecność jej przyjaciół. Teraz już wie, że przynajmniej nie będzie już sama. Szybko jednak zmienia swoje nastawienie, gdy wchodzi do przestronnej jadalni. Zatrzymuje się w pół kroku i bacznym wzrokiem mierzy wszystkich zebranych. Po chwili sfrustrowana do granic możliwości opada na jedyne wolne krzesło. Zirytowana prycha pod nosem i nienawistnym spojrzeniem mierzy Bellamyego i Clarke, siedzących centralnie na przeciwko, którzy natomiast patrzą na nią rozbawionym wzrokiem.

— Mam nadzieję, że nie plujesz przy jedzeniu. Obiadki babci są tak pyszne, że nie chciałbym ich zwrócić. — Szatyn siedzący obok niezauważalnie się nad nią nachyla i szepcze słowa słyszalne tylko dla nastolatki. Luna mimowolnie wywraca oczami i gwałtownie odwraca się w jego stronę.

— Mnie nawet samo siedzenie koło twojej osoby przyprawia o mdłości, dlatego jakbyś był tak miły, to mógłbyś przestać się odzywać i pozwolić mi sobie wyobrażać, że nikt koło mnie nie siedzi. — Zadowolona puszcza mu oczko i szybko odwraca się w drugą stronę, nie oczekując od niego żadnej odpowiedzi. Wreszcie udaje jej się dorwać do półmiska z jedzeniem, z którego zgarnia dość dużą porcję.

— Chcielibyśmy Wam coś jeszcze powiedzieć... — Po skończonym posiłku, głos ponownie zabiera Bruno. — Korzystając z tej przerwy, jaka właśnie się rozpoczęła zapraszamy Was na kilkudniowy wyjazd poza miasto... — Kontynuuje przeszczęśliwy, żwawo przy tym gestykulając swoimi rękami.

— Nie! — Niemal w tym samym momencie, chłopak i dziewczyna siedzący na samym końcu stołu, stanowczo protestują, co skutkuje głośnym śmiechem wszystkich zgromadzonych.

— I chciałem też powiedzieć, ale mi przerwano... — mówi dalej rozbawiony mężczyzna i sugestywnie spogląda na wyżej wymienioną dwójkę — że nie przyjmuje odmowy... — kończy i ponownie, uśmiechnięty siada na swoim krześle, po czym delikatnie łapie Elizę za rękę. Po całym pomieszczeniu rozchodzą się głośne oznaki akceptacji ze strony rodziców, którzy w tym krótkim czasie zdążyli już złapać wspólny język. A temu wszystkiemu towarzyszą głośne jęki rezygnacji i załamania oraz głośny śmiech blondynki i bruneta.

Koniec części pierwszej


Więcej na wattpad: majjaak


Wasze opowiadania o idolach
Klarciocha Użytkownik zweryfikowany 246,684 punktów
80 czytelników Wrz 13

Proszę zaloguj się lub zarejestruj aby skomentować ten post.

4 Komentarzy

Blackburn Użytkownik zweryfikowany 234,916 punktów
Co tu sie O.o
+6 głosów
Wrz 13
MalenaRatnerPL Użytkownik zweryfikowany 161,850 punktów
Świetne opowiadanie
+5 głosów
Wrz 13
KarolistasElaa Zarejestrowany użytkownik 13,844 punktów
świetne opowiadanie! hahah
+4 głosów
Wrz 13
tempxbrenn Użytkownik zweryfikowany 126,192 punktów
Super! Czekam na cd
+3 głosów
Wrz 15

Twój wynik:

Jeszcze w nic nie grałeś. Nie odnotowano żadnej aktywności w grze.
333 osób na stronie
34 Użytkowników oraz 299 Gości
Użytkownicy aktualnie na stronie
Dziś posty czytano : 8872 razy

Zainteresowani tym postem

Liczba osób: 3

  1. The 100
    243838 punktów
  2. Once Upon A Time
    159349 punktów
  3. SKAM
    108619 punktów
  4. Teen Wolf
    102052 punktów
  5. Supernatural
    83476 punktów
  6. 13 powodów
    69543 punktów
  7. Famous In Love
    39751 punktów
  8. Sherlock
    8549 punktów
  9. Gra o Tron
    6023 punktów
  10. Stranger Things
    4820 punktów
  11. Pamiętniki Wampirów
    2358 punktów
  12. Riverdale
    440 punktów
  13. Shadowhunters
    127 punktów
  14. The Walking Dead
    1 punktów
  1. Violetta
    837151 punktów
  2. Riverdale
    102801 punktów
  1. Pamiętniki Wampirów
    238337 punktów
  2. Famous In Love
    202380 punktów
  1. Teen Wolf
    459394 punktów
  2. Supernatural
    380730 punktów
  1. The 100
    762723 punktów
  2. Soy Luna
    734020 punktów
  1. R5Family
    165808 punktów
  2. Domisiaki
    148445 punktów
  3. Shawn Mendes Army
    113266 punktów
  4. Supiwerki
    64587 punktów
  5. KatyCats
    63176 punktów
  6. Team Kris
    60585 punktów
  7. Ananasy Sylwii
    50358 punktów
  8. Sheerios
    42528 punktów
  9. Arturonators
    32974 punktów
  10. Rihanna Navys
    31425 punktów
  11. Arianators
    27115 punktów
  12. 5SOSFAM
    23709 punktów
  13. Bartek Lovers
    10936 punktów
  14. Jereminators
    8508 punktów
  15. Misiaki Sysi
    8291 punktów
  16. Grzeszczakoholicy
    6428 punktów
  17. Orlandonators
    4838 punktów
  18. Puthinators
    3822 punktów
  19. Remo Music (Remonators)
    1817 punktów
  20. Directioners
    1510 punktów
  21. Selenators
    1138 punktów
  22. Team Rieger
    1032 punktów
  23. Daydreamers
    516 punktów
  24. Bambinos
    360 punktów
  25. Moonwalkers
    176 punktów
  26. BVB Army
    123 punktów
  27. Beliebers
    63 punktów
  28. Zquad
    29 punktów
  29. Swifties
    27 punktów
  30. KPOPers
    26 punktów
  31. Lovatics
    22 punktów
  32. Michał Szpak Fanclub
    17 punktów
  33. Clique (TOP)
    12 punktów
  34. Firebreathers
    6 punktów
  35. Glamberts
    1 punktów
  36. Mmers
    1 punktów
  37. Panic At The Disco
    1 punktów
  38. Roomies
    1 punktów
  39. Soldiers
    1 punktów
  40. Tonias Margaret
    1 punktów
Kontakt