+1 głos
(postid: 334482) 
ZALOGUJ SIĘ I DOŁĄCZ DO TEGO FANDOMU!

Tego dnia historia świata została napisana ponownie. To właśnie tego dnia Voldemort kierowany swoim pragnieniem, podążył do Doliny Godryka wyeliminować nieistniejące jeszcze zagrożenie - do domu Potterów - pozbyć się małego chłopca... Gdy jednak to on pada martwy, rozpoczyna się historia tego, który przeżył - Harryego Pottera... Charłaka???

1.Prolog

Harry Potter był słodkim, małym chłopcem. Zdecydowanie mniejszym niż jego rówieśnicy, ponieważ pomimo swojego sędziwego wieku jedenastu lat, nie osiągnął wzrostu odpowiedniego nawet dla siedmiolatków. Jego drobne ciało odziane w zbyt duże ubrania po otyłym kuzynie, wyglądało jeszcze gorzej. Dudley przewyższał wzrostem i tuszą wiele starszych od siebie osób, wszyscy jednak uważali, a zwłaszcza ciotka Petunia, że powinien jeszcze bardziej urosnąć.

Harry rzadko dostawał nowe lub w miarę dobrze wyglądające na nim rzeczy. Wyjątkiem był, zakupiony kilka dni wcześniej mundurek do przyszłej szkoły. Ciocia zgodziła się, że w zamian za uprzątnięcie strychu i pozbycie się starych gratów, Harry otrzyma nowy zestaw ubrań do szkoły. Młody Potter cieszył się tym jak niczym wcześniej w całym swoim życiu. W końcu miał otrzymał coś, co należałoby tylko do niego.

Ciotka Petunia dała mu na wszystko trzy dni, więc zmotywowany chłopiec z zapałem zabrał się do sprzątania. Dodatkowo napędzała go myśl, że według ciotki, mógł znaleźć tam trochę starych i niepotrzebnych jej książek. Harry uwielbiał czytać, jednak przez swoją złą opinię w dzielnicy, wyrobioną oczywiście przez Dudleya, nie mógł wypożyczać z biblioteki więcej, niż dwie na raz. Cierpiał z tego powodu, ponieważ w książkach znajdował ucieczkę od szarej rzeczywistości. Dzięki nim czuł, że kiedyś uda mu się stać kimś ważnym i bogatym. Wiedział to, ponieważ wuj mówił o tym wiele razy, że pieniądze są kluczem do szczęśliwego życia.

W sobotę, kilka dni po jedenastych urodzinach Pottera, wszyscy pojechali po nowe rzeczy dla Dudleya, więc ciotka uznała, że przy okazji mogą zakupić również kilka dla Harryego.

Pierwszy września dla Harryego nie chciał nadejść. Dni dłużyły się nieubłaganie, a na dodatek, stary kufer od wuja spakował razem z ciotką już wiele dni wcześniej. W środku, znajdowały się znalezione na strychu książki, więc nie mógł przeczytać żadnej z nich. W szczególności intrygowały go te, na których podstawie, tak przynajmniej się domyślał, mógł dowiedzieć się kilku rzeczy o swojej matce. Lily kochała magiczne istoty, co dodatkowo miało odzwierciedlenie w kilku książkach o bardzo podobnych tytułach, podpisanych jej imieniem i traktujące właśnie o magicznych istotach. Harry był niesamowicie szczęśliwy, gdy je znalazł, musiał jednak ukryć je przed ciotką. Wiedział, że ta wyrzuci je, nie pozwalając mu na ich przeczytanie. Dlatego, gdy pakował kufer, postanowił ukryć książki między ubraniami, tak by ciocia ich nie znalazła.

Z wybiciem północy, w swojej komórce pod schodami, Harry z uśmiechem poderwał się z łóżka i pobiegł do łazienki. Chciał jak najszybciej być gotowy, a wiedział, że i tak nie zmruży już oka. Szybko i dokładnie umył się, następnie założył idealny i dopasowany mundurek. Czarne spodnie, koszula i ciemno siwa marynarka, wyglądały na nim niesamowicie. Jedyną rzeczą zaburzającą niemalże idealny wygląd były stare buty. Kiedyś białe trampki, teraz rozdeptane przez Dudleya, oraz kilkukrotnie prane w pralce, straciły cały swój wygląd. Były szarawe, skudłacone i zniszczone.

Młody Potter zaczesał swoje przydługie włosy na prawe ramię, zasłaniając nimi bliznę. Musiał użyć odrobinę pianki do włosów ciotki, żeby nadać im odpowiedni wygląd, bo inaczej po chwili wróciłyby do pierwotnego wyglądu. Miał nadzieję, że ciotka Petunia nie będzie na niego za to zła. Zawsze narzekała na jego niechlujną fryzurę, ale dziś udało mu się nad nią zapanować.

Z lekkim uśmiechem spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Musiał użyć stołka, by móc w nie spoglądać, jednak był zadowolony z efektu. Włosy grzecznie układały się tak, jak chciał, blizna, jedyna pamiątka po wypadku samochodowym, w którym zginęli jego rodzice, była w całości zakryta, a jego szmaragdowe oczy lśniły zza okularów. Kilka dni przed końcem wakacji ciotka zdecydowała się zabrać go do okulisty, a następnie do optyka po nowe okulary. Nadal miały zwyczajny okrągły kształt, jednak soczewki były nowe i odpowiednie do jego wady, dzięki czemu dokładnie wszystko widział.

Z ekscytacją zszedł na parter. Nie dziwił się, że jest dopiero kilka minut po piątej. Nie chcąc budzić wujostwa, postanowił zrobić dla siebie jedynie herbatę oraz kanapkę. Nie wiedział, czy ciotka chce robić dla nich drugie śniadanie na drogę, dlatego postanowił zaczekać z tym do czasu, gdy wstaną. Ostatnimi dniami byli dla niego lepsi, może nawet zaczynają traktować go jak członka rodziny. Harry nie był jednak pewien, więc nie zamierzał przeginać. Wiedział, że w każdej chwili mogą wrócić do starych nawyków w traktowaniu go, a nawet za karę nie puścić do szkoły.

Gdy zegar w kuchni wybił godzinę siódmą, cicho wszedł na piętro i zapukał do sypialni wujostwa. Pierwsza obudziła się ciotka Petunia. Gdy zmierzyła go zaspanym wzrokiem, zauważył lekkie zdziwienie na jej twarzy, zastąpione jednak równie szybko uznaniem i radością.

- Już siódma, ciociu – powiedział, cicho cofając się na korytarz.

Kobieta jedynie skinęła głową i wstała z łóżka. Narzuciła na siebie szlafrok i dołączyła do Harryego na korytarzu, nie budząc swojego męża. Wiedziała, równie dobrze co Harry, że mężczyzna nie wstanie przed śniadaniem. Każdego dnia, jedynie zapach smażonego boczku był w stanie ściągnąć go z łóżka.

W kuchni ciotka nakazała Harryemu pokroić chleb i nasmarować masłem, w czasie gdy sama przygotowywała resztę potrzebnych produktów. Po kilkunastu minutach wszystko było gotowe, więc na dwóch patelniach położyli po kilka plastrów boczku i wbili jajka.

Ciotka kilka razu uśmiechnęła się do Harryego. Nie traktowała go jak wcześniej, była milsza, a jej wzrok po prostu cieplejszy. Młody Potter czuł się tak pierwszy raz w życiu - po prostu szczęśliwy.

- Dokończ pakowanie drugiego śniadania, ja przypilnuję jajek - poleciła mu z nieschodzącym od dłuższego czasu z ust uśmiechem.

Harry bez skargi się zgodził. Kanapki były gotowe, wziął więc papier śniadaniowy i folę, a następnie każdą z nich zapakował osobno. Gdy już skończył, umieścił je w papierowych torebkach.

- Zrobione ciociu – powiedział, myjąc dłonie pod kranem ciepłą wodą.

Kobieta nakładała właśnie jajka na talerze. Gdy skończyła, sprawdziła zawartość torebek, policzyła kanapki, po czym przełożyła jedną z nich do drugiej torby.

- Dobrze, po trzy kanapki dla każdego z was chłopcy – powiedziała i zamyśliła się na chwilę. Po czym wyciągnęła portfel i do każdej torby włożyła dodatkowo jeszcze kilka banknotów.

- Rośniecie teraz, więc musicie dużo jeść. Wstąpimy jeszcze po drodze do sklepu - spojrzała na zegar, oceniając, ile mają jeszcze czasu nim jej mąż i syn dołączą do nich w kuchni.

Po chwili ze schodów, niczym wywołani magiczną mocą, zeszli Dudley i Vernon. Harry przywitał się z wujem, a później każdy z nich zaczął jeść pyszne śniadanie.

- Musimy wcześniej wyjechać, chcę zrobić jeszcze zakupy przed odstawieniem chłopców - zakomunikowała Petunia, na co Vernon jedynie skinął krótko głową. Oboje, Vernon i Dursley, spojrzeli na zegar. Wskazywał kilka minut po ósmej.

- Musimy się więc pospieszyć. Dudley idź się ubierać - powiedział Vernon.

Dudley łapczywie wsunął do ust wszystko, co pozostało na talerzu, po czym pobiegł na piętro. Niemalże cały dom zatrząsnął się, gdy pokonywał kolejne stopnie.

Ciotka zmierzyła Harryego spojrzeniem, na co ten skulił się w sobie. Bał się, że jednak czymś podpadł kobiecie i zaraz zostanie wysłany do komórki, gdzie zostanie przez następny rok, albo i dłużej...

- Czego użyłeś, aby doprowadzić swoje włosy do porządku? - zapytała jedynie. Harry opuścił wzrok na pusty już talerz.

- Przepraszam ciociu. Chciałem dobrze wyglądać pierwszego dnia szkoły... - powiedział cicho. Gdy nie odezwała się, postanowił odpowiedzieć na jej pytanie. - Twojej pianki do włosów, ciociu.

Kobieta klasnęła w dłonie. Wstała od stołu i zebrała puste talerze.

- Musimy dopisać ją do listy dzisiejszych zakupów. Od dzisiaj mam nadzieję, że postarasz się prezentować jak najlepiej w szkole. I nie chcę dostawać żadnych listów, mówiących o twoim złym zachowaniu! - zawołała, wskazując w jego stronę, trzymanym w dłoni widelcem. Na końcu uśmiechnęła się, przywołując do siebie Harryego. Ten podszedł do niej z ociąganiem. Kobieta jedynie pogłaskała go po włosach. - Pomóż Vernonowi umieścić wasze kufry w samochodzie.

Harry szybko skinął głową i skierował się w stronę drzwi wejściowych.

Stały obok nich dwa wielkie kufry. Jeden z nich, należący do Dudleya - był nowy i błyszczący, drugi był stary i w niektórych miejscach połatany. Oba jednak niemalże przewyższały Harryego wielkością. Chłopak spróbował unieść swój kufer, ale pomimo kilku prób, musiał się poddać. Pchanie, również nie przyniosło żadnych rezultatów. Zmęczony, otworzył drzwi, dostrzegając wuja na zewnątrz.

- Wuju! - zwołał. - Nie mogę unieść kufra... pomożesz mi? Proszę...

Nawet nie zauważył, że odruchowo opuścił wzrok na swoje stopy. Szybko więc przeniósł spojrzenie na dłonie. Jego buty nie były najlepszym obiektem do obserwowania, zwłaszcza w tym momencie.

Wuj lekko się zaczerwienił, podszedł jednak i zaniósł oba kufry do samochodu.

Mężczyzna nie odezwał się ani słowem do siostrzeńca swojej żony. Petunia powiedziała mu prawdę o swojej siostrze oraz o jej dziecku. Z czasem stwierdziła jednak, że chłopak mocno różni się od swojej matki. Mówiła, że każdy z tych odmieńców dostaje list ze szkoły magii po swoich jedenastych urodzinach. Chłopak Potterów go nie dostał, co jasno oznaczało, że nie ma w nim magii. Petunia nazwała go charłakiem - osobą bez magii, zrodzoną z czarodziejów.

Vernon nie miał jednak zamiaru od razu w to wierzyć. Zbyt wiele dziwnych rzeczy działo się wokół chłopca. Podejrzewał, że Harry tak naprawdę ma magię, ale nawet ci czarodzieje nie chcieli u siebie podrzutka. W sumie nie dziwił im się. Dzieciak Potterów był po prostu dziwny i już od samego początku wzbudzał w nim mieszane odczucia. Mając niecałe dwa lata, lewitował w kołysce, w wieku pięciu potrafił sprawić, że zabawki Dudleya znikały i się pojawiały. Gdy powiedział o tym Petunii, ta uznała, że muszą to jeszcze trochę wytrzymać. Po czasie stwierdziła, że dzieciak będąc małym, zużył całą magię jaką posiada. Jak mówiła, według Lily było to bardzo częste zjawisko wśród osób, których rdzeń magiczny nie przebudził się. Takie osoby za młodu zużywały całą magię, która krążyła wraz z krwią po ich ciałach, a później nie była w stanie się zregenerować wskutek braku magicznego rdzenia...

Dla mężczyzny było to wszystko zbyt zagmatwane. Postanowił jednak zawierzyć żonie. Nie oznaczało to, że ma zamiar traktować Pottera jak drugiego syna, o nie, miał zamiar bardzo dokładnie go obserwować, a gdy ponownie użyje magii - wyrzucić z domu. Nie miało dla niego znaczenia, co się stanie z bachorem. Patrząc na samą fizyczną postać, Potter był dla niego nikim. Osobą, której jedyną przyszłością jest zostać złoczyńcą. Kimś, kto do niczego w życiu nie dojdzie...

Gdy odjechali z podjazdu, wybiła ósma trzydzieści. Mieli pół godziny w zapasie, więc postanowili wejść do większego marketu, aby kupić zapasy jedzenia dla Dudleya, piankę do włosów dla Harryego, oraz jak stwierdziła Petunia, dużo chusteczek - ponieważ będzie płakać, gdy jutro rano nie zobaczy pięknej twarzyczki swojego synka.

W sklepie udało im się nabyć kilka drożdżówek, napojów, cukierki, gumy oraz wiele innych rzeczy. Petunia postarała się, by być w miarę sprawiedliwa, dzieląc zakupy między chłopców. Jasnym jednak było, że Dudley dostawał więcej. Harry jednak nie miał zamiaru z tego powodu narzekać. Cieszył się, że w ogóle coś dostaje.

Pożegnanie było najtrudniejsze dla Petunii. Pocałowała Harryego w czoło, każąc mu pisać gdy pianka będzie się kończyć - obiecała wysyłać mu nową co miesiąc, lub częściej, jeśli będzie tego potrzebował. Żegnając Dudleya, wycałowała chłopca po całej twarzy, zalewając łzami na dopiero co zakupiony mundurek. Dopiero gdy Vernon ją odciągnął, przytulając mocno do swojego boku, pozwoliła chłopcom odejść.

Pociąg Harryego odjeżdżał z dziesiątego peronu, a Dudleya z dziewiątego, tak więc żegnali się między nimi. W pewnym momencie przebiegła obok nich liczna, rudowłosa rodzina, przekrzykująca się nawzajem na temat dziwnych rzeczy. Towarzyszyła im sowa. Harry wymienił znaczące spojrzenia z kuzynem.

- Wariaci - szepnął Dudley, stawiając pierwszy krok na stopniu schodów na swój peron.

- Do następnych wakacji, Dudley - powiedział cicho Harry, odchodząc w swoją stronę.

Gdy się odwrócił chcąc pomachać ciotce, zauważył, jak jeden z chłopców z czerwonymi włosami wbiega w ścianę. Szykował się na głośne zderzenie i latające wokół rzeczy, ten jednak przeniknął przez ścianę.

Harry zdążył otworzyć lekko usta, wytrzeszczając oczy, gdy po chwili następny z chłopców, brat pierwszego, zniknął w ten sam sposób. Otrząśnięcie się zajęło Harryemu chwilę, a trącenie w ramię przez mężczyznę w mundurze konduktora, pozwoliło mu dopiero wrócić do rzeczywistości.

- Harry Potter? - twoja ciocia poprosiła mnie o pomoc w umieszczeniu kufra w pociągu. Proszę za mną. - Powiedział poważnie wyglądający mężczyzna z krótkim wąsem. Harry posłusznie poszedł za mężczyzną, wyrzucając na razie dziwną rodzinę z pamięci. Konduktor wprowadził go do odpowiedniego pociągu, jadącego wprost do Akademii st. Beartusa dla Trudnej Młodzieży.

Harry z niepewnym uśmiechem zajął miejsce, dziękując mężczyźnie za pomoc. Szybko położył obok siebie na siedzeniu torbę z jedzeniem. Był zbyt zdenerwowany, by móc cokolwiek przełknąć, miał jednak nadzieję, że później kanapki będą nadawały się do zjedzenia, gdy w końcu żołądek się uspokoi.

Wziął głęboki wdech.

Oto zaczyna się jego nowa historia.

Jego nowa przygoda.

Jego nowe życie.

Postanowił, że zrobi wszystko by stać się najlepszym uczniem na roku.

"Może wtedy ciocia Petunia mnie polubi jeszcze bardziej?"  

2.Rozdział 1

Pierwszy września, zawsze był witany w Hogwarcie z wielkim podnieceniem. Jednak w tym roku w powietrzu czuło się o wiele żywszą niż zazwyczaj atmosferę. Wszyscy bowiem wiedzieli, że ten rok, to ten, na który czekali z niecierpliwością. Do Hogwartu przybędzie wielka sława – Harry Potter, chłopiec, który pokonał Czarnego Pana. Ten, który przeżył – dziecko z przepowiedni.

Przeróżnie go nazywano oraz stosowano masę przezwisk. Nikt jednak nie wiedział, jak wygląda młody Potter, ani gdzie mieszka. Zresztą nikogo to tak naprawdę nie interesowało. Każdy z nich – wielkich magów, chciał mieć swojego własnego bohatera na wyciągnięcie dłoni.

Gdy pociąg stanął na stacji w Hogsmeade, wszyscy uczniowie zaczęli wysiadać, zaś w tłumie aż wrzało od różnorakich plotek. Gdy do uszu uczniów dotarł krzyk Hagrida "Pirszoroczni, pirszoroczni do mnie!", z tłumu zaczęli odłączać się najmłodsi uczniowie. Wielu starszych uczniów przystanęło, bacznie obserwując każdego z nich. Szukali wśród nich Harryego Pottera.

Nikt jednak go nie znalazł...

Podczas przydziału do domów, imię i nazwisko Harryego Pottera nie pojawiło się na liście. Gdy McGonagal minęła odpowiednią literę, cała Wielka Sala wstrzymała oddech. W oczach kobiety na krótką chwilę pojawiło się przerażenie. Szybko jednak opanowała się, wyczytując następnego pierwszaka.

W czasie uczty nauczyciele skonsternowani byli na równi z uczniami. Dumbledore nie zabrał jednak głosu, a gdy w końcu wstał ze swojego miejsca, w żaden sposób nie skomentował braku Pottera.

Gryfoni niepokoili się najbardziej ze wszystkich. Wierzyli, jak cały magiczny świat, że Potter będzie ich. Dziś, jednak nie przybył...

Kilka godzin po kolacji, w gabinecie dyrektora, została zwołana rada nadzwyczajna. Uczestniczyli w niej jedynie najbardziej zaufani członkowie grona pedagogicznego. Severus Snape wyglądał na znudzonego, choć w głębi jego mrocznych oczu dało się dostrzec strach. Minerwa McGonagal dygotała ze strachu, ściskając w dłoniach lekko wilgotną już chusteczkę. Pomona Sprout i Filius Flitwick czekali w ciszy pewni, że za chwilę usłyszą o genialnym planie dyrektora, umieszczenia młodego Pottera w bezpiecznym miejscu, które musiało do ostatniej chwili pozostać tajemnicą.

Nikt się jednak nie odzywał, a napięcie w pomieszczeniu urosło do tego stopnia, że ciężko było oddychać.

Dumbledore czekał na ostatnią, wezwaną do gabinetu osobę. Hargid jednak nie zjawił się. Chciał przerwać ciszę, jednak nie miał pomysłu na to, co mógłby powiedzieć – był równie zszokowany i przestraszony. Nie wiedział, co się działo z młodym Potterem od pamiętnego dnia, gdy zostawił go na progu domu numer 4 na Privet Drive. Był magicznym opiekunem chłopca – zadbał o to gdy tylko zesłano Syriusza Blacka do Azkabanu. Wiedział, że obecność mężczyzny może zrujnować jego plany, dlatego utworzył wspomnienie, w którym Syriusz ukrywał mroczny znak i w towarzystwie kilku innych Śmierciożerców atakował Potera. Było mu to jak najbardziej na rękę. Harry przez dziesięć lat ukryty w mugolskim świecie zostałby uratowany przez Hagrida. Głupca, którego Dumbledore tresował od wielu lat, by ten ślepo podążał za nim, a który miał za zadanie uraczyć chłopaka jedyną, prawdziwą wersją wydarzeń.

Dumbledore wiedział jednak, że coś musiało pójść nie tak. Po zaplanowanych zakupach z chłopcem nie otrzymał raportu od Hagrida, ani nie widział pół-olbrzyma od tego czasu. Pamiętał co prawda, że ten wspominał coś o kilku rozmnażających się jednorożcach i tym, że we wrześniu i październiku będzie miał pełne ręce roboty. Minął jednak sierpień, a Hagrid nadal nie znalazł dla niego czasu.

W tej chwili jednak nie zamierzał dalej zaprzątać sobie tym głowy. Wstał z zajmowanego miejsca, otrzepał lekko szatę, po czym przepraszając wszystkich zebranych, wybiegł z gabinetu. Musiał jak najszybciej poznać prawdę...

W chacie Hagrida nie było nikogo. W palenisku nie palił się ogień, a większość mebli pokrytych była grubą warstwą kurzu. Dyrektor rozejrzał się szybko po pomieszczeniu i nie zwlekając, wyciągnął różdżkę. Rzucił zaklęcie namierzające i pozwolił magii działać.

Widział, jak półolbrzym pochyla się nad małym, złotym stworzonkiem. Oczy mężczyzny lśniły, z radością wpatrzone w istotkę, która właśnie zaczęła poruszać swoją dużą główką. Jednorożec odrzucił grzywę, zamrugał swoimi wielkimi srebrnymi oczami. Hagrid chwycił go, zadziwiająco delikatnie za szyję i obejmując drugim ramieniem, przełożył młode do matki. Noce zaczynały być coraz zimniejsze, a młode nie potrafiło same zgromadzić wystarczająco magii, by się ogrzać. Hagrid i matka ogrzewali go naprzemiennie, pomagając maleństwu przeżyć pierwsze, najtrudniejsze miesiące życia. Jednorożce rzadko miały potomstwo, ze względu na częstą umieralność młodych. Często zdarzało się, że matki umierały wtedy z rozpaczy wraz z nimi.

Dumbledore zastał Hagrida okrywającego kocem jednorożce. Nie chciał mu przerywać, jednak istniały rzeczy o wiele ważniejsze.

Zawołał mężczyznę, przywołując go do siebie.

Hagrid uśmiechnął się szeroko. Uwielbiał tego mężczyznę. Zawsze traktował Dymbledora jak przyjaciela. Był mu wdzięczny za zgodę na opiekowanie się zwierzętami i mieszkanie koło Hogwartu. Teraz jednak nie rozumiał, czego mężczyzna może chcieć od niego, a fakt, że ten nie podszedł do jednorożców, uzupełniło brakujący element w jego układance.

Dyrektor miał coś mrocznego na sumieniu. Było to coś, o czym mężczyzna wiedział, był w pełni świadomy popełnionego zła, lecz nie żałował go.

Jednorożce wyczuwały to. Wiele osób po prostu uważało je za symbol światła, kwintesencję jasnej magii i jej uosobienie – stworzenia żyjące na równi z feniksami. Nie było to jednak prawdą. Jednorożce były istotami światła, lecz tak naprawdę istniały aby pochłaniać mrok. Potrafiły zdjąć najokrutniejsze klątwy, oczyścić rdzeń magiczny lub pocieszyć – ocalić duszę i umysł przed zapadnięciem się w mrok. Nic jednak nie potrafiły zrobić dla magów, którzy zagubili swoje serca w mroku...

Hagrid wystąpił przed zwierzęta, osłaniając je instynktownie przed dyrektorem. Ten uśmiechnął się tylko.

– Przykro mi, że musiałem zakłócić twoją pracę, jednak przychodzę w bardzo ważnej sprawie. Harry nie przybył do Hogwartu... – zawiesił głos dyrektor.

Hagrid podszedł do Dumbledora, zatrzymując się tuż przed nim. Zamyślił się na chwilę.

Lęg jednorożców tak go pochłonął, że zupełnie nie zauważył, jak minął rok. Wiedział, że Harry musi przyjść do Hogwartu, ponieważ żadna inna szkoła magiczna nie wchodziła w grę. – "Gdzie więc jesteś, maluszku?" – pomyślał, nie znajdując jednak żadnej odpowiedzi.

– Gdzie on jest, panie Psorze? – zapytał ze strachem, ale i z lekkim zaciekawieniem w głosie.

– Miałem nadzieję, że ty mi o tym powiesz Hagridzie – odpowiedział Dumbledor. – Jak przebiegły zakupy z chłopcem? – dodał po chwili. – Bez problemów?

Hagrid wziął głęboki oddech. Przerażenie zaczęło stopniowo pojawiać się na jego twarzy. Plamy czerwieni wyskoczyły najpierw na jego wielkim czole, z którego odgarnął włosy. Później pod oczami, na niewielkim skrawku niezarośniętych brodą policzkach, aż na końcu jego nos zalśnił taką samą barwą. Mężczyzna otworzył szeroko oczy, szukając w postawie Dumbledora oznak, że żartuje. Jednak nic na to nie wskazywało.

Hagrid poderwał się szybko do biegu, a dyrektor nic nie rozumiejąc, ruszył za nim. Gdy dotarli do chatki, już od progu rzuciła im się w oczy, leżąca na stoliku koperta. Opatrzona pieczęcią Hogwartu, z wypisanymi pięknym pismem słowami – "Harry Potter".

– Holibka! – wyjąkał Hagrid. – Zapomniałem, panie psorze. Co zrobić...?

Dumbledor w środku kipiał. Idealny plan. Cegła kładziona na cegłę jego własnymi dłońmi. Wszystkie zbiegi były teraz zupełnie bezużyteczne, jak nie miał kogo umieścić na tym piedestale.

Szybko wyszedł z chatki, kierując się do zakazanego lasu. Chciał się stamtąd teleportować do domu Pottera. Musiał ratować wszystko, co jeszcze był w stanie ocalić. Całe ostatnie trzynaście lat planowania sypało się niczym domek z kart.

W domu państwa Dursleyów przywitała go nieprzyjemna wiadomość. Petunia całkowicie zaprzeczyła, że chłopak posiada jakiekolwiek zdolności magiczne, a jej mąż jedynie to potwierdził. Dumbledore dowiedział się, że Harry został przez nich umieszczony w odpowiedniej szkole z internatem, tak daleko od magii, jak tylko byli w stanie to zrobić. Mężczyzna był zły – gorzej, był wściekły. Szybko podziękował za informacje i wyruszył w poszukiwaniu młodego Pottera, który w tym samym czasie kładł się właśnie spać do łóżka w swojej nowej szkole.

Dzień był dla młodego Pottera niezwykle ekscytujący.

Już kilkanaście minut po rozpoczęciu podróży, do przedziału, który zajmował, weszło kilku chłopców. Ubrani byli bardzo podobnie do niego. Jeden z nich, zdecydowanie starszy od pozostałych, usiadł naprzeciwko Harryego przyglądając mu się przez dłuższy czas.

– Co tu robisz dzieciaku? – spytał, krzywiąc się nieprzyjemnie na twarzy. Harry nie wiedząc co odpowiedzieć, postanowił milczeć, uznając to za najlepsze wyjście. Starszy chłopak jednak nie odpuścił.

– Ten pociąg i ten mundurek... – mówiąc to, wskazał na ubranie Harryego – mówią mi, że zmierzasz do Akademii przegranych. Ile ty w ogóle masz lat dzieciaku?

Harry odetchnął głęboko, starając się na szybko poukładać myśli. Właśnie powoli stawał się potencjalną ofiarą w swojej nowej szkole. Wiedział, że jeżeli szybko z tego jakoś nie wybrnie, starszy chłopak będzie go prześladował do końca nauki.

– Jestem Harry, Harry Potter... – powiedział cicho, starając się nie brzmieć zbyt dziecięco, co było dla niego nie lada wyzwaniem. Świadomy był swojej małej postury, co zresztą kuzyn wielokrotnie dawał mu do zrozumienia, wyśmiewając się z niego. Potter uważał to za swoją największą wadę. Nikt nie odbierał go poważnie ze względu na jego niewinny wygląd. Kto by się przejmował dzieciakiem, który nie miał nawet metra trzydziestu wzrostu i co najwyżej mógł kogoś kopnąć w kostkę, a ten i tak z pewnością nic by nie poczuł.

– Mam jedenaście lat... - dodał, podnosząc wzrok ze swoich kurczowo zaciśniętych na książce dłoni. Szmaragdowa zieleń lśniła niebezpiecznie za szkłami okularów. Uniósł delikatnie wargi w nieśmiałym uśmiechu. – Mam zamiaru uczyć się w...przypomnij mi, jak to nazwałeś – Akademii Przegranych?

Chłopak spojrzał na niego zdziwiony. Na kilka sekund wszystko zdawało się stanąć w miejscu, po czym chłopak wybuchnął śmiechem.

– Dewon! – wykrzyknął – Dewon Argerist. Miło mi cię poznać! – dodał, wyszczerzając zęby. Wyciągnął dłoń w stronę Harryego, którą ten krótko uścisnął.

– To są Geo i Teo, bliźniacy – kiwnął głową w stronę dwóch podobnych do siebie chłopców. Jeden z nich zdecydowanie pochłaniał więcej deserów, ponieważ brat bliźniak wyglądał przy nim jak krasnal. Geo był potężnej budowy, a Teo był niewielki.

– Wszyscy zaczynamy właśnie pierwszy rok. Za co tu trafiłeś, Harry? - spytał z nieukrywaną ciekawością.

Pociąg gnał i gnał przed siebie, zatrzymując się jedynie na niektórych stacjach, więc chłopcy spędzili wiele godzin, opowiadając o sobie i swoich prywatnych przeżyciach. Harry o tym, że mieszka z wujostwem, jak go traktują, zaznaczając jednak, że nie wini ich za nic. Dewon zdradził, że jego ojciec siedzi w więzieniu, a matka jest alkoholiczką i narkomanką, przez co został umieszczony w domu dziecka. Tych, na których dostawali wystarczająco dużo pieniędzy, wysyłali do placówki, do której właśnie zmierzali. Geo, a dokładnie Geoggaren, i Teo, a dokładnie Teoddred, byli nieślubnymi synami jednego z polityków, stojącego na czele państwa i dziwki, która szantażowała tego pierwszego wydaniem sekretu narodzin ich dzieci.

Marzeniem obu chłopców było więc uciec jak najdalej od niespełna rozumu matki i jej knowań. Uprosili ojca o wysłanie ich do najodleglejszej szkoły z internatem, a ten spełnił ich prośbę. Tak oto znaleźli się w tym miejscu...

Historia każdego z nich i podzielenie się nią z pozostałymi, pozwoliło przełamać pierwsze bariery i chłopcy poczuli, że może powstać między nimi prawdziwa przyjaźń.

Na zewnątrz zrobiło się już całkowicie ciemno, gdy przez głośniki umieszczone nad drzwiami przedziału zaskrzeczał komunikat - "Stacja: Akademia st. Beartusa". Słowa powtarzały się raz po raz. Wszyscy zebrali swoje rzeczy i tylko Harry nie był w stanie poruszyć swojego kufra. Geo – największy i najsilniejszy z chłopców, wyręczył go, wręczając mu w zamian swój plecak. Harry szybko zarzucił go na ramię, wziął swoją torbę i wrzucił do niej książkę oraz resztki jedzenia. Po chwili wszyscy byli gotowi do wyjścia...

Chłopcy nie musieli się jednak spieszyć. Pociąg miał zaplanowany dłuższy postój na stacji przy akademii, by osoby wysłane po uczniów przez szkołę, miały czas na sprawdzenie całego taboru. Żaden uczeń nie mógł w nim zostać, żaden nie mógł również wcześniej go opuścić, co skutecznie uniemożliwiali pilnujący drzwi konduktorzy.

Gdy znaleźli się w końcu na zewnątrz, zauważyli czekające na nich trzy wielkie, dwupiętrowe autobusy oraz mały samochód dostawczy, do którego starsi uczniowie pakowali już swoje walizki. Nie zastanawiając się długo, poszli za ich przykładem, a następnie zajęli miejsca na górnym pokładzie autobusu.

Ruszyli i po jakimś czasie wjechali w gęsty las. Harry z radością obserwował mijane podczas jazdy drzewa, wyłapując jednym uchem komunikaty przekazywane przez ich opiekuna roku. Las roztaczał się podobno po całej zachodniej i północnej stronie kampusu, a od wschodu i południa rozciągały się obiekty szkolne oraz miasto.

Nauczyciel poinformował ich wstępnie o zasadach obowiązujących w szkole i to, co najbardziej zaciekawiło Harryego, to informacje o prowadzonych zajęciach dodatkowych oraz o wielkiej bibliotece. Planował ją bardzo często odwiedzać, bo

jak mówił wuj – wiedza jest potęgą, a Harry chciał być potężny, chciał posiadać władzę, nawet większą niż jego wuj.

Na terenie szkoły obowiązywała długa lista zakazów i nakazów. Nauczyciel poszedł im na rękę, czytając je raz, z dość grubej książeczki, po czym każdy z nich dostał własną, którą mieli przestudiować i nauczyć się jej na pamięć. Mikel Nao, bo tak przedstawił im się nauczyciel, przed dotarciem do szkoły przedstawił im dodatkowo plusy wynikające z dobrego zachowania oraz wszelkie rodzaje kar, do stosowania których wychowawcy zostali upoważnieni przez rodziców lub prawnych opiekunów uczniów.

Po ponad godzinnej przejażdżce autobusem dotarli do szkoły. Harry już mocno był zmęczony i marzył jedynie o łóżku. Przed tym jednak musieli zmierzyć się jeszcze z zapowiedzianą wcześniej kolacją. Harry, usypiając na siedząco, wkładał sobie do ust niewielkie ilości jedzenia, z trudem trafiając widelcem we własne usta. Kolacja nie trwała na szczęście długo i jak tylko się skończyła, nauczyciel odprowadził ich do zachodniego skrzydła uczelni, w której znajdowały się pokoje dla uczniów. Pokoje dziewcząt, niezbyt licznych w tej placówce, znajdowały się na trzecim piętrze. Na drugim piętrze znajdowały się sypialnie chłopców od ósmego do piątego roku, a na pierwszym, mieszkali uczniowie od czwartej do pierwszej klasy. Sypialnie zmieniali dwa razy w ciągu nauki. W klasach 1-4 mieszkali w czteroosobowych pokojach, a w klasach 5-8 w dwuosobowych. Na każdym piętrze znajdował się dodatkowo duży pokój wspólny, w którym mogli spotykać się z przyjaciółmi. Na piętrze pierwszym był to pokój zabaw, a na drugim siłownia, na której starsi chłopcy bardzo chętnie ćwiczyli.

Nauczyciel przestrzegł również przed wchodzeniem na wyższe piętra. Poinformował ich o kamerach zamontowanych na schodach oraz czujnikach ruchu włączanych w nocy.

Harry nie miał najmniejszego zamiaru sprawdzać prawdziwości jego słów.

Dzień był zbyt długi dla Harryego, który nie przespał prawie nic z poprzedniej nocy. Dlatego w momencie, gdy zostali przydzieleni do pokoi, padł na łóżko i w ciągu kilku sekund zasnął zasłużonym snem.

Dewon śmiał się z niego przez chwilę. W końcu jednak postanowił pomóc młodemu Potterowi. Zdjął mu buty, które chciał od razu wyrzucić do śmietnika, a powstrzymał się jedynie dlatego, że nie był pewny czy chłopak posiada zapasowe. Przykrył go szczelnie kołdrą i zmierzwił włosy, odsłaniając dziwnie wyglądającą bliznę na czole chłopca...  


OCENA JAKOŚCI

Uważasz, że ocena jest nieuczciwa? Zgłoś to przyciskiem "zgłoś" na dole, a administracja portalu sprawdzi tą ocenę!
Ciąg dalszy tej historii od Autora

Alternatywne kontynuacje tej historii na bazie Waszych wyborów
Jak dalej powinna potoczyć się ta historia? A może chcesz zaproponować alternatywną kontynuację? Zaproponuj swój pomysł w komentarzach zaznaczając, że jest to opcja kontynuowania tej historii. Możesz dodać dowolną ilość propozycji - puść wodze fantazji!

Chcesz napisać kontynuację tej historii korzystając z zaproponowanego wyboru? Po prostu kliknij w przycisk "Napisz ciąg dalszy z tym wyborem" przy wybranej wersji kontynuacji i... pisz co wydarzy się dalej!

Jaka jest Twoja reakcja?
1
OK
0
Super
0
Śmiech
0
Zdziwienie
0
Złość
0
Smutek
PUNKTACJA Z TEGO POSTA JEST WLICZANA DO AKTUALNYCH AKCJI KONKURSOWYCH PORTALU!
Komentuj, oceniaj, bierz udział w jego wyzwaniach - punkty z niego są wliczane - powodzenia :)

Twórca tego fanfiction zarobił dotychczas 125 punktów za:

Jakość:50Popularność:69
Wsparcie:0Ocena i wartość ocen:1
Wyróżnienia/kary:0Komentarze i wybory:1
W trwającej akcji twórca dla tego fandomu uzyskał skuteczność % ( polecanych postów z napisanych w tym fandomie)

Zaloguj się, aby zarabiać punkty z aktywności w postach !

Dołącz do polecanej przez nas społeczności fanów Harrego Pottera i Fantastycznych Zwierząt - POTTERHEADS POLAND
Ethealia_166 Fan 59 pkt
69 czytelników Mar 12

Twój komentarz lub propozycja kontynuowania tej historii

Możesz wkleić bezpośredni link do grafiki / video aby umieścić ją w treści komentarza
Podpisz się (nick, imię etc.)
Weryfikacja antyspamowa:

Aby zapobiec tej weryfikacji w przyszłości i zbierać punkty w serwisie, proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Twój wynik:

Jeszcze w nic nie grałeś. Nie odnotowano żadnej aktywności w grze.
132 osób na stronie
0 Użytkowników oraz 132 Gości
Dziś posty czytano : 4221 razy

Fandomy, do których należę

Zaloguj się, aby zobaczyć fandomy, do których należysz i dołączać do nowych!

Fandomy, które obserwuję

Zaloguj się, aby zobaczyć fandomy, które Cię interesują i obserwować nowe!

Zainteresowani tym postem

Liczba osób: 0

Największe fandomy

  1. Riverdale
    189 osób
  2. The 100
    138 osób
  3. Ananasy Sylwii
    134 osób
  4. Bambinos
    125 osób
  5. Bartek Lovers
    121 osób
  6. Supiwerki
    73 osób
  7. Arturonators
    71 osób
  8. Potterheads
    67 osób
  9. Shawn Mendes Army
    60 osób
  10. SikorskiSquad
    39 osób
  11. Domisiaki
    35 osób
  12. Once Upon A Time
    29 osób
  13. Pretty Little Liars
    25 osób
  14. Donaty Agaty
    25 osób
  15. Pamiętniki Wampirów
    20 osób
  16. Remonators
    16 osób
  17. GRY
    14 osób
  18. Misiaki Sysi
    12 osób
  19. Famous In Love
    11 osób
  20. Kluseczki Olgi
    10 osób
  21. Zosiaki
    6 osób
  22. Temorki
    5 osób
  23. FANDOMS YOUTUBE
    5 osób
  24. Sonbird Team
    5 osób
  25. Life Is Strange
    4 osób
  26. Dua Lipa
    4 osób
  27. The Good Place
    3 osób
  28. PC
    2 osób
  29. Nintendo
    2 osób
  30. Young Stars Festival
    1 osób
  1. Riverdale
    564788 punktów
  2. Young Stars Festival
    45270 punktów
  3. Bartek Lovers
    43899 punktów
  4. Potterheads
    40447 punktów
  5. Supiwerki
    40388 punktów
  6. The 100
    39295 punktów
  7. SikorskiSquad
    34523 punktów
  8. Arturonators
    30393 punktów
  9. SERIALE
    25798 punktów
  10. GRY
    23405 punktów
  11. Famous In Love
    22551 punktów
  12. Life Is Strange
    22412 punktów
  13. FILMY/SERIALE/TV
    20199 punktów
  14. Domisiaki
    18571 punktów
  15. Once Upon A Time
    18075 punktów
  16. Ananasy Sylwii
    17587 punktów
  17. Ania, nie Anna
    17413 punktów
  18. Pretty Little Liars
    13299 punktów
  19. YOUNG STARS
    12912 punktów
  20. Forza
    12873 punktów
  21. Shawn Mendes Army
    12787 punktów
  22. Sonbird Team
    10885 punktów
  23. Remonators
    10364 punktów
  24. Eurowizja
    10230 punktów
  25. GWIAZDY YOUNG STARS
    9303 punktów
  26. Dua Lipa
    8029 punktów
  27. TALENTY
    6513 punktów
  28. MUZYKA
    6492 punktów
  29. Playstation VR
    6217 punktów
  30. FILMY
    5804 punktów
  31. Nintendo
    5375 punktów
  32. Pamiętniki Wampirów
    5252 punktów
  33. Detroit
    5007 punktów
  34. Tomb Raider
    4949 punktów
  35. Stranger Things
    4744 punktów
  36. KSIĄŻKI
    4634 punktów
  37. INNE
    4632 punktów
  38. Progress Armia
    4299 punktów
  39. Misiaki Sysi
    4261 punktów
  40. The Originals
    4246 punktów
  41. 13 Reasons Why
    4040 punktów
  42. Bambinos
    4012 punktów
  43. Young Stars News
    3323 punktów
  44. Sport
    2975 punktów
  45. K-Pop
    2763 punktów
  46. American Horror Story
    2614 punktów
  47. God Of War
    2568 punktów
  48. YOUTUBE
    2326 punktów
  49. Kortezjanie
    2126 punktów
  50. Puthinators
    1945 punktów
  51. Sony Playstation
    1788 punktów
  52. Przygodowe
    1150 punktów
  53. MMers
    954 punktów
  54. FPS
    881 punktów
  55. Temorki
    858 punktów
  56. Team Rieger
    813 punktów
  57. R5Family
    654 punktów
  58. Kluseczki Olgi
    553 punktów
  59. PC
    553 punktów
  60. Arianators
    552 punktów
  61. Zosiaki
    533 punktów
  62. Uncharted
    486 punktów
  63. LUDZIE
    443 punktów
  64. Directioners
    339 punktów
  65. FANDOMS TALENTS
    311 punktów
  66. Soy Luna
    306 punktów
  67. #talentobranie
    293 punktów
  68. 5SOSFam
    276 punktów
  69. Akcja & Przygoda
    220 punktów
  70. PROJEKT FANDOMS
    181 punktów
  71. Beautilles
    163 punktów
  72. The Good Place
    154 punktów
  73. Selenators
    142 punktów
  74. Donaty Agaty
    109 punktów
  75. Strzelanki
    109 punktów
  76. Orlandonators
    106 punktów
  77. Podróże
    94 punktów
  78. Swifties
    77 punktów
  79. Far Cry
    55 punktów
  80. Wyścigi
    45 punktów
  1. Potterheads
    1117 punktów
  2. FILMY
    350 punktów
  3. FILMY/SERIALE/TV
    350 punktów
  1. Potterheads
    13365 punktów
  2. The 100
    9393 punktów
  3. SERIALE
    4034 punktów
  4. FILMY/SERIALE/TV
    3861 punktów
  5. Riverdale
    3736 punktów
  6. YOUNG STARS
    2137 punktów
  7. Young Stars Festival
    1408 punktów
  8. Bartek Lovers
    1369 punktów
  9. SikorskiSquad
    881 punktów
  10. Ananasy Sylwii
    865 punktów
  11. Once Upon A Time
    519 punktów
  12. Pretty Little Liars
    491 punktów
  13. FILMY
    352 punktów
  14. Life Is Strange
    349 punktów
  15. Domisiaki
    338 punktów
  16. GRY
    327 punktów
  17. Remonators
    218 punktów
  18. Arturonators
    212 punktów
  19. MUZYKA
    170 punktów
  20. Supiwerki
    137 punktów
  21. Bambinos
    65 punktów
  22. Shawn Mendes Army
    42 punktów
  23. Sonbird Team
    33 punktów
  24. TALENTY
    32 punktów
  25. INNE
    28 punktów
  26. Pamiętniki Wampirów
    27 punktów
  27. KSIĄŻKI
    21 punktów
  28. Stranger Things
    21 punktów
  29. Dua Lipa
    16 punktów
  30. Young Stars News
    16 punktów
  31. Ania, nie Anna
    13 punktów
  32. Eurowizja
    12 punktów
  33. The Originals
    12 punktów
  34. Nintendo
    11 punktów
  35. Famous In Love
    10 punktów
  36. Sport
    10 punktów
  37. God Of War
    8 punktów
  38. Detroit
    6 punktów
  39. 13 Reasons Why
    5 punktów
  40. YOUTUBE
    4 punktów
  41. Arianators
    3 punktów
  42. LUDZIE
    2 punktów
  43. Progress Armia
    2 punktów
  44. Misiaki Sysi
    1 punktów
  45. Playstation VR
    1 punktów
  1. Potterheads
    37555 punktów
  2. Riverdale
    4469 punktów
  3. Ananasy Sylwii
    3072 punktów
  4. Pretty Little Liars
    2607 punktów
  5. Shawn Mendes Army
    2191 punktów
  6. The 100
    1649 punktów
  7. Bartek Lovers
    1586 punktów
  8. Sonbird Team
    1486 punktów
  9. Once Upon A Time
    1216 punktów
  10. Dua Lipa
    1047 punktów
  11. The Originals
    989 punktów
  12. Soy Luna
    986 punktów
  13. Bambinos
    918 punktów
  14. K-Pop
    902 punktów
  15. Supiwerki
    851 punktów
Kontakt Post