+9 głosów
(postid: 291884) 
ZALOGUJ SIĘ I DOŁĄCZ DO TEGO FANDOMU!

Uratowanie kapsuły przed atakiem Ziemian wcale nie zwiastuje pokoju, a tym bardziej braku problemów. Wydarzenia zaraz po wylądowaniu Setki zahartowały liderów, jednak by Skaikru było chciane na Ziemi przywódcy będą zmuszeni stawić czoło jeszcze wielu wyzwaniom…

Konsekwencje…

Kojarzycie „Efekt motyla”? Generalnie chodzi o to, że każde nasze działanie wpływa na rzeczywistość Wiecie trzepot skrzydeł motyla w Ohio może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową  i inne tego typu głupoty. Jednak coś w tym jest… Może fakt, że pierwszego czerwca ubiorę czerwoną koszulkę zamiast czarnej nie doprowadzi do trzęsienia ziemi w Japonii, ale możliwe, że sprawi, iż poznam innego maniaka kolorowych ubrań… Jest to dosyć wyolbrzymione działanie konsekwencji, jednak jakaś w tym prawda tkwi… Każda decyzja doprowadza do tuzina kolejnych wyborów, te prowadzą do następnych i tak dalej i tak dalej…

Od najmłodszych lat uczeni jesteśmy, że każde nasze działania będą ciągnęły za sobą następstwa. Przywódcy powinni być świadomi konsekwencji swoich poczynań. To oni są u władzy, to oni decydują o tym co robią ich ludzie i jakie następstwa będą maiły te wybory. Rozpętana wojna z Ziemianami nie może przejść bez echa… Na szczęście lub nieszczęście do gry wchodzi kolejny problem, który odwraca uwagę od całej afery - Mount Weather.

„You may be the Chancellor, but Im in charge”

Clarke… ma silną osobowość i na tym etapie powoli zaczynała radzić sobie z ciężarem władzy.  W okresie walki z Mount Weather nie przypominała już tej samej „Księżniczki” z czasów wylądowania Kapsuły na Ziemi. Ta Clarke zabija, Ta Clarke dowodzi, Ta Clarke robi wszystko dla jej ludzi… Może nie zawsze dawać to wymierne efekty, jednak nareszcie do władzy dochodzi osoba z głową na karku. Liderem nie jest już człowiek zaślepiony strachem przed odpowiedzialnością czy miłością do swojej siostry, a osoba trzeźwa odpowiedzialna za swoje czyny… Chociaż bez przesady, nie róbmy z Clarke ideału ;).



Gdy czterdzieści osiem osób z Setki zostało zamknięte w Górze, osobą, która ewidentnie czyniła honory przywódcze była młoda Griffin. To z nią rozmawiał i negocjował Dante. Clarke była jedyną osobą, która miała jakiekolwiek podejrzenia i nie dała się zwieść ciastom, ubraniom a nawet farbom i kredkom!!! Clarke ani na chwilę nie przestawała mieć wątpliwości, jednak nie uzyskała poparcia z strony reszty i jej „błagania o pomoc” były daremne. Chciała dobrze dla grupy, jednak odezwał się problem dręczący ją od początku… Ludzie nie chcieli jej słuchać.

Po ucieczce z Anyą Clarke pokazała jak bardzo zależy jej na tym by zawrzeć przymierze z Ziemianami. Gdy dotarły do Camp Jaha, młoda Griffin oddała przywódczyni Trikru wolność i poprosiła o wstawienie się u jej Komandor. Był to czysty akt desperacji, ale w tamtym momencie Skaikru było bardzo zdesperowane i potrzebowało tego sojuszu. Wszystko poszłoby dobrze, jednak niestety Ziemianka została postrzelona, a wszelkie rozmowy pokojowe nie miały już prawa bytu.

Przy pierwszym spotkaniu Hedy z Clarke pokazała jak dużym darem przekonywania i perswazji obdarzona jest niedoszła Wanheda. Rozmowa z przywódczynią Ziemian była dużym wyzwaniem, a kontry z strony Indry mogły ją bardzo łatwo zbić z pantałyku. Przywódczyni Ludzi Nieba uzyskała częściową przychylność Lexy, a to już było samo w sobie dużym sukcesem. Clarke musia łaudowodnić, że jej grupa może się przydać Ziemianom w pokonaniu Mount Weather. Walka z dwoma silnymi przeciwnikami była wykluczona, dlatego to przymierze było jedyną alternatywą dla Skaikru.

Podczas przyjmowania sojuszu doszło do próby zabicia Lexy, a cała wina została zrzucona na Ludzi Nieba. Był to oczywisty zabieg storpedowania układu. Clarke nie wahała się ani chwili by ratować przymierze. Zaryzykowała swoje życie, pijąc z butelki, po to by ukazać, iż wina nie leży po ich stronie. To działanie pokazuje po raz kolejny jak kolosalne poświęcenie wkłada Clarke by utrzymać swoją grupy przy życiu. Clarke jest przywódcą, który potrafi się  poświęcić dla innych. Oddałaby własne życie by uratować SWOICH LUDZI i przyjaciół.

Młoda Griffin nie potrafiła zrozumieć logiki Lexy. Dla niej wypranie się z emocji było czymś niemożliwym, potwornym… Zwłaszcza, że nadal przeżywała stratę Finna. Jej rany nie zdążyły się zasklepić, dlatego wydawało jej się, że smutek nigdy nie przejdzie. Clarke mogła nauczyć się bardzo dużo od Lexy i to zrobiła, lecz jedynie po części. Wgłębiając się bardziej w relację (zwłaszcza tą miłosną) pomiędzy młodymi przywódczyniami nie trudno zauważyć, że z początku Clarke utrzymywała ten związek głównie z powodu politycznego. Bliska relacja z Hedą dawała (względne)bezpieczeństwo jej ludziom. Na dobrą sprawę ich sympatia stała się prawdziwą dużo później…

Syndrom dźwigni

Jedna jakże ważna decyzja sprawiła iż Clarke już nigdy nie spojrzy tak samo na tenelement wkształcie pręta o stałej osi obrotu, umożliwiający wykonywanie określonej pracyprzy użyciu mniejszej siły”. Nigdy nie zaśnie już spokojnie, a w snach przewijać będzie się ten jeden ruch, te parę sekund…

Dla przywódczyni Skaikru decyzja o zabiciu ponad trzystu ludzi zamieszkujących Górę była jedną z najtrudniejszych wyborów moralnych w jej życiu. Wymordowanie tylu osób jednym pociągnięciem ręki może wydawać się bardzo trudną decyzją, jednak, może to nie aż TAK trudna decyzja? W tym momencie Clarke miała przed sobą albo swoich ludzi, albo ludzi wroga. Wybór już nie wydaje się aż tak ciężki… Młoda Griffin zawsze wybierała swoich ludzi, więc w tym momencie nie mogła zdecydować inaczej. Ci ludzie byli niewinni, były tam dzieci i nie odpowiadali za decyzje ich liderów, a jednak to oni zginęli… Bo to przywódcy walczą, a poddani giną…

Na nieszczęście Clarke z tym „przyjemnym” urządzeniem jeszcze się spotka…

Camp Jaha i inne sentymenty…

Nadanie tej nazwy obozowi było ukazaniem szacunku dla ich byłego kanclerza Thelonious’a Jahy. Ukazało to jakie wrażenie zrobiło na ludziach z Arki poświęcenie się ich dowódcy. Camp Jaha (później Arkadia) było ostatnią pamiątką po 97 latach życia w kosmosie. Gdyby Jaha już nigdy nie powrócił na Ziemię i zginął (tak jak zgodnie z logiką wszyscy zakładali) o jego wyczynie uczono by dzieci przez następne dekady… Na szczęście dla podręczników historii przeżył….

Możliwe, że fani serialu nie zaskarbili sobie sympatii do tej osoby, lecz ewidentnie zrobili to mieszkańcy Camp Jaha. Nazwa osady wydajesię głupotą, jednak tu tak naprawdę rozchodzi się o sentyment. Ludzie chcą pamiętać…